Hiszpania 2014, czyli jak przetrwać na dwutygodniowej imprezie?

Kolejną częścią tych wakacji był wyjazd do Lloret de Mar w Hiszpanii. Świetna ekipa, świetne miejsce i chyba najlepsze wakacje w moim życiu.

Podczas wyjazdu mieliśmy wiele okazji zwiedzenia różnych zakamarków Hiszpanii – od Lloret przez Tosca de Mar aż do Barcelony.

Co z tego wyjazdu zapamiętam ? Myślę że przede wszystkim nowo poznanych ludzi, z którymi kontakt mam aż do dziś i jak się okażę z pewną osobą spotkam się w 2017 roku.

(cdn.)

Advertisements

Sycylia, Rzym, Pompeje… zastanawiam się gdzie jeszcze poniesie mnie 2015 rok…

Myśle, że to idealny moment aby pozdrowić dwie osoby bez których ten wyjazd by się nie udał, Panią Parasolkę i strażnika wyjazdu panią Beti.

Zaczęliśmy Parkiem rozrywki koło Ravenny, potem czas na autokarową saunę, żeby po kolejnych 12h dotrzeć do San Saba na Sycylii. A tam co? Smażing, plażing i doskonalenie mojego francuskiego.

(cdn.)

Bułgaria 2012 i powtórka z podstawówki do kwadratu

Myślałem, że to zeszłoroczny wyjazd do Grecji sprawił, że czułem się jak dzieciak, nieumiejący czytać, ale dwa tygodnie w Bułgarii przekonały mnie, że rozumienie ze słuchu jako tako mam opanowane, ale czytanie chyba mi nie wychodzi.

Wszędzie dookoła cyrylica. 2 tygodnie rodzinnego wyjazdu i pierwszy raz głównym tłumaczem jest moja mama. Zakupy bez Niej nie wchodzą w grę. Produkty tylko po bułgarsku a angielski tu chyba jeszcze nie dotarł.

Wakacje nie były tak upalne, jak te pierwsze greckie, lecz opalenizna została na długo. Myślę, że gdyby nie moja kuzynka z rodziną i przebojowa ciocia, zanudzilibyśmy się na śmierć.

Pomimo wielu miłych wspomnień wyjazd nie jest przez nas wspominany jako udany. Dlaczego? Powód jest prosty. Złodziei w Warnie nie brakuje o czym przekonała się kuzynka mojej mamy.

(cdn.)

Grecja 2011, czyli szybki powrót do czasów podstawówki…?

Moja podróż do Grecji, skojarzyła mi się z powrotem do 1 klasy podstawówki. Dlaczego ? Odpowiedź jest prosta… cyrylica na Serbii i grecki alfabet.

Pierwsza daleka podróż chyba każdemu zapada głęboko w pamięć. Dopóki nie przekroczylismy granicy macedońsko-greckiej, trudno było mi uwierzyć w to, że wkońcu wyrwałem się po za obszar krajów słowiańskich. Grecja… upalne miejsce na ziemi, gdzie rządzi siesta.

20’C W autokarze, po opuszczeniu go, żarówka. Godzina 8 rano i juz 30 stopni w słońcu. To mi sie podoba! Patrząc na roślinność… wszystko co nie pielęgnowane ręką ludzką – uschnięte. Teraz pora tylko przetestować mój łamany angielski!

Spokój, słona woda i loukoumades. Te trzy rzeczy idealnie moim zdaniem opisują Grecje. Grecy są na ogół spokojni, chętni do pomocy ale też wyznają zasadę “Co masz zrobić dziś zrób pojutrze…” Słona woda ? Niby nic specjalnego, ale ta z morza Egejskiego, kiedy pierwszy raz dostanie ci się do ust, naprawdę potrafi zmienić twój wyraz twarzy. I “pączki do rączki” czyli greckie loukoumades. Nic nie smakuje lepiej w południe niż ciepły grecki pączuszek w miodzie czy rozpływający się w ustach pączek z nutellą.